Bohaterowie „Zniewolonego umysłu” - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Gamma – Jerzy Putrament

W Zniewolonym umyśle czytamy o nim:
Był to niezgrabny wyrostek o czerwonej twarzy, gburowaty i krzykliwy. Jeżeli miasto było prowincjonalne, to ci, którzy przyjeżdżali po naukę z zapadłej wsi, byli prowincjonalni w dwójnasób.
Łatwo wyczuć, że Putrament ze wszystkich czterech bohaterów budził najmniejszą sympatię Miłosza.

Jerzy Putrament urodził się 14 listopada 1910 roku w Mińsku. Pochodził z polskiej rodziny o patriotycznej przeszłości. Od większości Polaków różniło go jednak wyznanie, czego dowiadujemy się w Zniewolonym umyśle:
W przeciwieństwie do większości swoich kolegów Gamma nie był katolikiem - był prawosławny, wyznanie odziedziczył po matce.


Już od najmłodszych lat wpajano mu wartości narodowe, a nawet nacjonalistyczne. Na studiach przystąpił do Młodzieży Wszechpolskiej i szybko stał się wiceprezesem tej organizacji. W latach trzydziestych zmienił orientację polityczną na komunistyczną, jednak wiele prawicowych dogmatów wyznawał do końca życia, o czym pisze Miłosz:
Nosił zawsze grubą laskę, która zresztą była ulubionym narzędziem części młodzieży skłonnej do antysemickich wybryków. Gamma był zaciekłym antysemitą. Był to jego program polityczny. Ja natomiast do nacjonalistów odnosiłem się z obrzydzeniem;(...).


Putrament nigdy nie został wielkim poetą, ponieważ zbyt mocno angażował się w ideologie, najpierw nacjonalistyczną, a potem komunistyczną. Miłosz pisze o tym w następujący sposób:
Gamma został stalinistą. Myślę, że pisząc swoje wiersze pozbawione namiętności czuł się źle. Nie był stworzony do literatury. Zasiadając nad papierem czuł w sobie pustkę. Nie był zdolny przeżywać upojeń pisarza - ani upojeń procesu twórczego, ani upojeń nasyconej ambicji. Okres pomiędzy nacjonalizmem a stalinizmem był dla niego okresem otchłani, bezsensownych prób i rozczarowań.


Putrament był znany głównie ze swojej działalności politycznej. Po zakończeniu wojny szybko został wybrany posłem Rzeczpospolitej Polskiej w szwajcarskim Bernie, dwa lata później reprezentował kraj w Bałkańskiej Komisji Bezpieczeństwa ONZ, a w latach 1948-1950 była ambasadorem PRL w Paryżu. O jego pobycie w stolicy Francji czytamy u Miłosza:
W pałacu Gamma miał swój apartament, salony recepcyjne i swoje biuro. Bywało u niego wielu najwybitniejszych przedstawicieli nauki i sztuki Zachodu. Pewien biolog angielski mawiał o nim, że jest to człowiek czarujący, liberalny i pozbawiony fanatyzmu. Tego samego zdania byli liczni przedstawiciele umysłowej elity: katolicy, liberałowie, a nawet konserwatyści. Co do wielkich luminarzy literatury komunistycznej, to cenili go zarówno jako wysłannika uwielbianego przez siebie Wschodu, jak i za jego bystrość w marksistowskiej ocenie problemów literackich. Nie znali oni oczywiście jego przeszłości i nie wiedzieli, jaką cenę płaci się, aby z nieokrzesanego młodzieńca, który wychował się w jednym z najbardziej zapadłych kątów Europy, stać się gospodarzem osiemnastowiecznego pałacu. Jerzy Putrament był agentem NKWD i konfidentem UB.


Po powrocie do Polski został posłem na Sejm z ramienia PZPR (1952-1956), a rok wcześniej wydał zbiór wierszy wybranych napisanych w latach 1932-1949. Działał aktywnie na polu Związku Literatów Polskich, był redaktorem i publicystą wielu czasopism. Porzucił poezję dla prozy, do jego najgłośniejszych dzieł należą powieści: Rzeczywistość (1947 r.), Wrzesień (1952 r.), Rozstaje (1954 r.), Pół wieku (1962 r.), Arka Noego (1961 r.), Pasierbowie (1963 r.), Odyniec (1964 r.), Puszcza (1966 r.), Małowierni (1967 r.), Bołdyn (1969 r.). Jerzy Putrament zmarł 23 czerwca 1986 roku w Warszawie.

Delta – Konstanty Ildefons Gałczyński

Delta miał ciemną, cygańską cerę, był piegowaty, niewysoki, jego gębę, kiedy się śmiał, wykrzywiał sardoniczny grymas, włosy odgarniał w tył z wysokiego czoła. Jego głowa była nieproporcjonalnie duża w stosunku do tułowia, miał w sobie coś z karła i błazna, tak jak go malowali w scenach książęcych uczt dawni malarze. Zdradzał skłonność do ekscentrycznych ubrań, krawaty lubił wiązać na luźny, duży węzeł,
- czytamy w Zniewolonym umyśle.

Konstanty Ildefons Gałczyński urodził się 23 stycznia 1905 roku w Warszawie. W 1914 roku wraz z rodziną został ewakuowany do Moskwy, tam zaczął pisać wiersze. Gałczyńscy powrócili do Warszawy w 1918 roku. Rok przed maturą w „Rzeczpospolitej” wydrukowano pierwszy wiersz poety. Rozpoczętych studiów na Uniwersytecie Warszawskim nie ukończył, nawiązał współpracę z pismami satyrycznymi (m.in. z „Cyrulikiem Warszawskim”), w latach 1926-1928 odbył służbę wojskową. Związał się z literackim ugrupowaniem Kwadryga. W 1931 roku wysłano go na placówkę kulturalną do Berlina, tam napisał m.in. Bal u Salomona, o którym możemy przeczytać w Zniewolonym umyśle:
Najbardziej niezwykłym poematem Delty był »Bal u Salomona«. Dlaczego król Salomon wydał bal? Dlaczego król Salomon żyje w dwudziestym wieku? Może to zresztą nie król Salomon, tylko Salomon po prostu? Dlaczego na salę wkraczają bezrobotni sprzedający motylki? Kto śpiewa pieśni perskie o Gulistanie, ogrodzie róż? Skąd nagle zjawiają się hordy policjantów i zaczynają tańczyć dzikie tańce? Nie warto troszczyć się o podobne pytania. Istnieje szczególna logika snu i tylko taki poeta jak Delta potrafi używać jej swobodnie. »The women come and go talking about Michelangelo« - pisał T.S. Eliot chcąc wyrazić nonsens. U Delty rozmowy toczące się na balu u Salomona są dźwignięte o stopień wyżej - w krainę majaczeń i »wiekuistego zwątpienia«.


Niedługo po powrocie do Warszawy wyjechał do Wilna, gdzie jego kariera nabrała jeszcze większego tempa. Ulegając romantycznej tradycji miasta tworzył dla gazet wileńskich, krakowskich i warszawskich, nawiązał współpracę z radiem, a także artystami estradowymi, dla których zaczął pisać teksty. Po narodzinach córki Gałczyńscy powrócili do Warszawy. Miłosz na kartach Zniewolonego umysłu zdradzał dość wstydliwe szczegóły na temat Gałczyńskiego:
Delta był nałogowym alkoholikiem. Alkoholizm (zwykle były to cykle trwające po kilka dni) wprowadzał go w stan halucynacji, który wyrażał się działaniami, jakie nie zdarzają się innym pijakom. Wchodził do biura podróży i żądał szklanki piwa (...) Kiedy był trzeźwy, nikt nie mógłby przypuścić, patrząc na niego, że jest on autorem wierszy, które rozśmieszały publiczność. Małomówny, ponury, patrzył spode łba. Ożywiał się tylko na widok pieniędzy. W targach był nieubłagany. Wymieniał sumę i żadne argumenty nie mogły go skłonić do ustępstw. (...) Szarlatan, alkoholik. A jednak Delta był wybitnym i - wbrew pozorom - tragicznym poetą.


Zaraz po wybuchu wojny został wcielony do armii. Trafił do niewoli niemieckiej, gdzie napisał m.in. słynny do dziś utwór Pieśń o żołnierzach z Westerplatte. Przewieziono go do międzynarodowego obozu jenieckiego w Altengrabow niedaleko Magdeburga. Po zakończeniu wojny podróżował po Europie.

Po długich wahaniach Gałczyński zdecydował się powrócić do Polski. 22 marca 1946 roku przybył do kraju repatrianckim statkiem „Ragne”, a wydarzenie to zostało opisane w Zniewolonym umyśle:
Powrót jego do Polski odbył się z towarzyszeniem wszelkich przepisowych skandali: Delta od portu (przyjechał statkiem) był w stanie alkoholicznej i patriotycznej euforii; wysyłał z każdej stacji kolejowej depesze do żony. Kiedy wreszcie zjawił się w Krakowie (dokąd żona przedostała się po zniszczeniu Warszawy) w towarzystwie przyjaciółki, którą przywiózł z Brukseli, żona natychmiast zastosowała ostre represje i przyjaciółkę wyrzuciła za drzwi. Żona Delty była drobna, szczupła i czarnowłosa, miała orientalny typ urody: z lekka garbaty, wydatny nos, czarne oczy; lubiła nosić na pięknych rękach błyszczące bransolety. Pochodziła z rodziny gruzińskich emigrantów; wyglądała jak kaukaska Madonna. Była bierna i samicza, ale nie pozbawiona zmysłu do interesów i daru trzymania męża w ręku.


Gałczyński, który już przed wojną był bardzo popularny, szybko zwrócił na siebie uwagę aparatu władzy. Rządzący postanowili wykorzystać jego słabość i niejako przeciągnąć go na swoją stronę:
Delta zawsze potrzebował mecenasa. Teraz znalazł wreszcie mecenasa naprawdę hojnego: państwo. Cokolwiek teraz napisał, przynosiło mu obfite dochody. Jego pióro było zaiste złote: każdy ruch piórem na papierze - Delta pisał wielkimi zdobnymi literami na długich rulonach papieru - przymnażał mu większych niż kiedykolwiek dawniej korzyści.


Dzięki wsparciu ze strony państwa Gałczyński związał się z „Przekrojem”, gdzie opublikował swoje słynne utwory z serii Teatrzyk Zielona Gęś przedstawia oraz Listy z fiołkiem. Publikował też na łamach „Tygodnika Powszechnego”, „Odrodzenia” i „Szpilek”. Mieszkając w Krakowie poeta wciąż nie mógł odnaleźć się w nowych warunkach społeczno-politycznych, chociaż miał z ich powodu porządne pieniądze. W 1948 przeniósł się do Szczecina, podobnie jak Andrzejewski, gdzie od wojewody otrzymał willę, lecz niedługo po tym wydarzeniu przeszedł swój pierwszy zawał serca i był zmuszony zamieszkać w Warszawie. Po kuracji wyjechał na delegację do Moskwy, miasta w którym się wychował. O jego korespondencjach ze stolicy Rosji możemy przeczytać w Zniewolonym umyśle:
Jako ceniony pisarz otrzymał wizę sowiecką i spędził pewien czas w Moskwie. Przysyłał stamtąd entuzjastyczne korespondencje wierszem i prozą. W jednej z nich stwierdzał, że wszystko w Moskwie jest wspaniałe, ma jej tylko jedno do zarzucenia: jest ona zbyt podobna do Taorminy, bo je się w niej równie dużo pomarańcz jak na Sycylii, a on, Delta, pomarańcz nie lubi.


IV Walny Zjazd Związku Literatów Polskich w Szczecinie z 1949 roku, który zakończył się przyjęciem socrealizmu jako jedynego obowiązującego nurtu w polskiej literaturze odcisnął się wyraźnie na twórczości Gałczyńskiego, o czym pisał Miłosz:
Kiedy w Polsce nastąpiło przejście od powściągliwego uwielbienia dla Rosji do jawnego bałwochwalstwa, Delta nie dawał się nikomu wyprzedzić. Pisał o bohaterstwie sowieckich żołnierzy, o wdzięczności, jaką dla Rosjan powinien czuć każdy Polak, o Leninie, o komsomolskiej młodzieży. Był jak najbardziej »na linii«.


Załamanie kariery Gałczyńskiego nastąpiło jednak w 1950 roku, kiedy to Adam Ważyk w referacie programowym wygłoszonym na warszawskim zjeździe ZLP zaatakował twórczość poety. Gałczyński był zmuszony usunąć się w cień. Wyjechał wówczas na Mazury, gdzie odkrył swój azyl – słynną dziś leśniczówkę Pranie. To tam powstały takie utwory jak Kronika olsztyńska, Niobe, Wit Stwosz czy Poemat dla zdrajcy.

Następny zjazd ZLP przyniósł zniesienie swoistego embarga na jego wiersze, głównie dzięki wstawiennictwu Jerzego Putramenta. „Czytelnik”, czyli największe wydawnictwo PRL wznowiło druk tomików Gałczyńskiego. Jednak rok później, czyli w roku 1952 poeta przeszedł drugi zawał. Trzeci atak serca, który miał miejsce 6 grudnia 1953 roku spowodował śmierć Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Poeta został pochowany na warszawskich Powązkach.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Zniewolony umysł – streszczenie
2  Wiadomości wstępne
3  Recepcja Zniewolonego umysłu i opinie na jego temat



Komentarze: Bohaterowie „Zniewolonego umysłu”

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: