Bohaterowie „Zniewolonego umysłu” - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W krytycznym eseju zatytułowanym Czesław Miłosz – lewy profil Jacek Trznadel napisał o bohaterach Zniewolonego umysłu:
Osią książki są przykłady zniewolenia ideologicznego kilku pisarzy. Miłosz nie krępował się ukazywaniem wstydliwych często szczegółów biografii kolegów, w gatunku vie romancée. W zależności od charakteru różne są powody współpracy z reżimem. Gałczyński był pijakiem potrzebującym pieniędzy, Putrament od młodości grafomanem z kompleksem mniejszości, Andrzejewski mitomanem, Borowski zwariowanym moralistą, nadużywającym wniosków z marksizmu (…). Pośród sylwetek reprezentujących zniewolenie umysłu lub grę z komunizmem brak tu zresztą meandrów i szczegółów postaw samego autora książki. Mimochodem zresztą odsłaniał Miłosz, że z ludźmi tymi, często przyjaciółmi i kolegami po piórze, uprawiał podwójną towarzyską i polityczną grę.


Alfa – Jerzy Andrzejewski

Miłosz pisze:
Człowiek, którego nazwę Alfą, jest jednym z bardziej znanych prozaików na wschód od Elby. Był on moim serdecznym przyjacielem i łączą nas wspomnienia wielu trudnych chwil, które przeżyliśmy razem. Trudno obronić mi się przed wzruszeniem przywołując jego osobę. Zapytuję nawet siebie, czy powinienem jego właśnie poddawać analizie. Jednak zrobię to, bo przyjaźń nie przeszkodziłaby mi ogłosić artykułu o jego książkach, w którym powiedziałbym mniej więcej to samo, co powiem.


Andrzejewski urodził się 19 sierpnia 1909 roku w Warszawie. Przez całe życie był silnie związany ze stolicą Polski. Tam ukończył Gimnazjum im. Zamojskiego, zdał maturę i rozpoczął studia polonistyczne. Za debiut literacki Andrzejewskiego uznaje się opowiadanie Wobec czyjegoś życia, opublikowane w 1932 roku. Jego przedwojenny wygląd i współpracę z dziennikiem „ABC” Miłosz opisuje:
Alfa przed drugą wojną światową był to wysoki, chudy młodzieniec w rogowych okularach. Umieszczał swoje opowiadania w pewnym prawicowym tygodniku, który nie cieszył się w kołach literackich dobrą opinią, jako że koła literackie Warszawy były złożone przeważnie z Żydów albo z ludzi, którzy niechętnie patrzyli na rasistowskie i totalitarne tęsknoty tego pisma.


W czasie wojny Andrzejewski pozostał w Warszawie, gdzie czynnie uczestniczył w podziemnym życiu literackim. Pełnił nawet funkcję pełnomocnika Delegatury Rządu RP do opieki nad literatami. Po zakończeniu wojny przeniósł się do Krakowa, gdzie współpracował z lewicującymi tygodnikami „Odrodzenie” i „Kuźnica”. Szybko stał się prezesem krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. W 1948 przeprowadził się do Szczecina, gdzie zaangażował się w pracę w Komitecie Obrońców Pokoju i Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. W 1950 r. wstąpił do PZPR. Dwa lata później wybrano go posłem na Sejm z ramienia Partii. Oznaczało to powrót do Warszawy.

W 1948 roku Andrzejewski opublikował swoją najbardziej znaną powieść, czyli Popiół i diament. Miłosz, który krytycznie odnosi się nie tylko do Alfy, ale i jego twórczości, przyznaje w Zniewolonym umyśle, że jest to wybitne, choć skażone socrealizmem dzieło:
Wierząc w siebie nie zawiódł się. Powieść, którą napisał, była dziełem dojrzałego talentu i zrobiła na jego czytelnikach wielkie wrażenie. Całe swoje życie Alfa krążył wokół postaci mocnego i czystego bohatera. W jego przedwojennej powieści tą postacią był ksiądz, teraz uczynił bohaterem przedstawiciela Nowej Wiary, to jest starego komunistę.
Andrzejewskiemu zarzucano wówczas, że zakłamał historię opisując przejęcie władzy w Polsce przez komunistów jako proces pokojowy.

Przełomową cezurą w życiu i twórczości Andrzejewskiego był IV Walny Zjazd ZLP (Związku Literatów Polskich) w Szczecinie, który odbył się w 1949 roku. Pisarz jako jeden z pierwszych wprowadził podjęte tam postanowienia w życie. Głównym „osiągnięciem” zjazdu było odgórne wprowadzenie w polskiej literaturze socrealizmu i marksizmu. Już rok później Andrzejewski napisał Notatkę. Wyznania i rozmyślania pisarza, gdzie nie tylko odciął się od całej swojej literackiej przeszłości, ale zobowiązał się do poprawienia jej. W Zniewolonym umyśle czytamy o tym momencie w życiu Andrzejewskiego:
Jego książek czekało ludzkie mrowisko wyrwane z odrętwienia, przemieszane wielkim kijem wojny i społecznych reform, to prawda - narzuconych z góry, ale nie mniej skutecznych. Nie należy się więc dziwić, że Alfa, jak większość jego kolegów, oświadczył od razu, że chce służyć nowej Polsce, która właśnie powstawała na gruzach dawnej.
Dlatego też w 1954 roku, czyli już po opublikowaniu Zniewolonego umysłu, Andrzejewski opublikował drugie, poprawione, wydanie Popiołu i diamentu, które jeszcze w większym stopniu zakłamywało historię niż wydanie pierwsze.

Zanim do tego doszło, pisarz zajmował się głównie publicystyką, w której wyraźnie popierał obóz rządzący, idealnie wpisując się w propagandę początku lat pięćdziesiątych. Opowiadania pochodzące z tego okresu zapewniły mu przychylność władz i wygodne życie, ponieważ opiewały wyższość ustroju komunistycznego nad kapitalizmem. O tym okresie twórczości i konszachtach z władzą Andrzejewskiego krytycznie pisze Miłosz:
Pozycja, jaką zdobył, pozwalała mu na uprawianie lubianej przez niego wyniosłości; był pasowany na twórcę głębokiej i szlachetnej literatury, natomiast książki jego kolegów mogły liczyć na trafienie do szerszej publiczności chyba tylko jako sensacja niezbyt wysokiego gatunku; hołdowały one jaskrawemu naturalizmowi, który wyrażał się w opisach zjawisk z zakresu fizjologii, albo były psychologicznymi traktatami, przebranymi w formę powieści. (…) Alfa w ciągu tych lat realizował z powodzeniem swój ideał pisarza - moralnego autorytetu. Jego zachowanie się było zachowaniem wzorowego pisarza - obywatela.


Jednak w 1955 roku Andrzejewski rozpoczął pracę nad powieścią Ciemności kryją ziemię, w której w alegoryczny sposób przedstawił narodziny systemów totalitarnych, jednocześnie odcinając się od oficjalnej linii prorządowej na rok przed autentyczną odwilżą. Trzy lata później przerobił Popiół i diament na scenariusz filmowy. Obraz pod tym samym tytułem wyreżyserował początkujący wówczas reżyser filmowy – Andrzej Wajda. W ten sposób Andrzejewski stworzył już trzecią wersję historii Maćka Chełmickiego.

Najgłośniejszym dziełem w dorobku pisarza, poza Popiołem i diamentem, jest bez wątpienia Miazga, nad którą pracę rozpoczął mniej więcej w połowie lat sześćdziesiątych i trwały one aż do jego śmierci. Powieść stanowi niezwykle obszerny opis społeczeństwa. Dzieło to określa się pierwszym polskim utworem postmodernistycznym. Miazga w pełnej wersji pojawiła się dopiero w 1992 roku, czyli niemal dekadę po śmierci Andrzejewskiego, który zmarł 19 kwietnia 1983 roku w Warszawie.

Beta – Tadeusz Borowski

O Becie Miłosz pisze:
(…) kiedy go poznałem w roku 1942, miał dwadzieścia lat. Był to żywy chłopak z czarnymi, inteligentnymi oczami. Pociły mu się dłonie, w jego zachowaniu się można było zauważyć tę przesadną nieśmiałość, która kryje zwykle ogromne ambicje. Kiedy mówił, w słowach jego wyczuwało się mieszaninę arogancji i pokory. Był wewnętrznie przekonany, że góruje nad swoimi rozmówcami, atakował i zaraz cofał się wstydliwie, chował pazury.


Tadeusz Borowski urodził się 12 listopada 1922 roku w Żytomierzu na Ukrainie. Mając 18 lat (1940 rok) młody Borowski zdał maturę na tajnych kompletach (był to rodzaj nauczania prowadzonego nielegalnie poza szkołą lub uczelnią w okresie zaborów lub wojny) - podobnie jak jego bohater w opowiadaniu „Matura na Targowej”, a potem studiował polonistykę na podziemnym Uniwersytecie Warszawskim. Jego życie w konspiracyjnej rzeczywistości Warszawy było podporządkowane kilku sprawom, wśród których dominowała praca zarobkowa (zatrudnił się jako magazynier w firmie Pędzich na Pradze, handlującej materiałami budowlanymi pochodzącymi ze źródeł niemieckich). Czas wypełniały mu także studia oraz rozwijanie twórczości literackiej (pierwsze próby poetyckie podejmował już jako uczeń szkoły średniej). Jego postrzeganie świata zmieniło się z chwilą, gdy zakochał się w koleżance ze studiów – Marii (bohaterka „Pożegnania z Marią” również nosiła to imię) Rundo, zwanej Tuśką.

Na uczelni obracał się wśród takich znanych literatów, jak: Krzysztof Kamil Baczyński, Tadeusz Gajcy, Andrzej Trzebiński, czy Zdzisław Stroiński, jak również Julian Krzyżanowski, Witold Doroszewski, Wacław Borowy. W 1942 roku, gdy Borowski skończył 20 lat, ukazał się jego debiutancki tom poezji, odbity przez autora na powielaczu w liczbie 165 egzemplarzy. Nosił tytuł „Gdziekolwiek ziemia…” (to zbiór, przesiąknięty pesymistyczną, a nawet katastroficzną wizją świata, przeszedł bez większego echa wśród czytelników).

Właśnie niedługo po debiucie poznał Czesława Miłosza. Autor Zniewolonego umysłu odniósł się do poezji Borowskiego:
Beta nie miał żadnej wiary - ani wiary religijnej, ani innej - i miał odwagę w swoich wierszach przyznawać się do tego.


Decydującym rokiem w życiu Borowskiego był 1943. Wtedy młody poeta trafił do więzienia, a następnie został zesłany do obozy koncentracyjnego w Oświęcimiu. Więzień nr 119198 swoje przeżycia przelał na karty opowiadań, które stworzył po wyjściu na wolność. Miłosz pisze:
(…) co Beta przeżył w »świecie koncentracyjnym«, można przeczytać w tomie opowiadań, w którym dał opis swoich doświadczeń. (…) Doświadczenia koncentracyjnego obozu zrobiły z Bety pisarza. Spostrzegł, że właściwą jego dziedziną jest proza.


Po wyzwoleniu obozu w Dautmergen pod Stuttgartem (tam właśnie przeniesiono więźniów z Oświęcimia) 1 maja 1945 roku, Borowski pozostał na emigracji w Niemczech. Na obczyźnie wydał swoje pierwsze opowiadania obozowe. Jednak w maju 1946 roku skusiła go myśl powrotu do Polski. O motywach tej decyzji czytamy w Zniewolonym umyśle:
Beta długo się wahał, wreszcie, kiedy zaczęły do niego docierać pisma literackie wychodzące w Polsce, powziął zamiar powrotu. Zdaje się, że skłoniły go do tego głównie dwa motywy: miał wielkie ambicje pisarskie, był autorem początkującym i nikomu nie znanym - gdzie, poza swoim krajem, mógłby znaleźć czytelników książek pisanych w rodzimym języku? Poza tym w Polsce odbywała się rewolucja: tam było miejsce dla człowieka targanego furią, tam była możliwość przerabiania świata.


Po powrocie do kraju współpracował z Polską Akademią Nauk, a także lewicowymi czasopismami „Świat Młodych”, „Pokolenie”, „Kuźnica”, był redaktorem miesięcznika „Nurt”. Zaangażował się w działalność Klubu Młodych Artystów i Naukowców, którego był prezesem w latach 1948-49. W 1948 roku wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej, stając się żarliwym zwolennikiem marksistowskiej koncepcji człowieka i historii, aktywnie włączając się w organizację i nadzorowanie przebiegu Światowego Kongresu Intelektualistów we Wrocławiu. Miłosz pisze:
Literacka kariera Bety rozpoczęła się w tempie blitzu. Drukując swoje opowiadania w pismach i zgarniając duże honoraria brał zresztą to, co mu się należało. Władał dobrze językiem.


Czesław Miłosz opowiada też o fascynacji Borowskiego filozofią Marksa i Engelsa:
Beta chłonął materializm dialektyczny jak wodę gąbka. Strona materialistyczna tego systemu zaspokajała jego potrzebę brutalnej prawdy. Strona dialektyczna pozwalała na nagły skok ponad gatunek ludzki, na zobaczenie ludzkiego gatunku jako materiału Historii.


Z czasem jego opowiadania zaczęły tracić na artyzmie. Do głosu coraz bardziej dochodził w nich element propagandowy, ideologiczny, a estetyka schodziła na drugi plan:
(…) przekonał się, że cała ta troska o artyzm jest niepotrzebna. Przeciwnie, chwalono go tym więcej, im mocniej przyciskał pedał. Głośno, gwałtownie, zrozumiale, tendencyjnie - oto czego od niego żądano. Wśród pisarzy partyjnych (a Beta wstąpił do Partii) odbywała się licytacja na przystępność i uproszczenie - zacierała się już granica pomiędzy literaturą i propagandą. Beta zaczął do swoich opowiadań wprowadzać coraz więcej bezpośredniej publicystyki. Swoją nienawiść wyładowywał w atakach na nikczemności kapitalizmu, to jest na wszystko, co się działo poza obrębem Imperium.


W Zniewolonym umyśle możemy też przeczytać o żarliwości i całkowitym zaangażowaniu się Borowskiego w szerzenie propagandy. Miłosz wskazuje na to, że nikt go do tego nie zmuszał, a współpraca z aparatem rządzącym wynikała z jego własnej woli i przekonań:
W rozmowie z kilkoma oficjałami literatury, od których decyzji zależało umieszczenie literatów wyżej albo niżej w hierarchii, zadałem pytanie, dlaczego tak postępują z Betą; przecież ich interesy, to jest interesy Partii, nie wymagały, aby z Bety robić całkowitą szmatę; z ich punktu widzenia byłby bardziej użyteczny, gdyby pisał opowiadania i powieści; zmuszać go do pisania artykułów znaczyło źle gospodarować talentami. »Nikt nie wymaga od niego artykułów - padła odpowiedź. - To całe nieszczęście, redaktor tygodnika N. nie może się od niego opędzić. Beta sam obstaje przy pisaniu tych felietonów. Uważa, że nie czas dzisiaj na sztukę, że trzeba działać na masy bardziej bezpośrednimi, prymitywnymi środkami. Chce być jak najbardziej użyteczny«.


W wieku 29 lat (3 lipca 1951 roku) Tadeusz Borowski popełnił w Warszawie samobójstwo. Wiadomo, że już wcześniej próbował targnąć się na własne życie (pierwszy raz zrobił to na przełomie wiosny i lata 1947 roku, gdy oddał do druku tom opowiadań Pożegnanie z Marią). Opinii na temat przyczyn podjęcia tego ostatecznego kroku jest wiele. Znajomi szukają rozwiązania w przeszłości (koszmar wojny i obozów), a inni w jego własnej, gorzkiej ocenie swego powojennego życiu, gdy, jako aktywny członek partii, dał się wciągnąć w realizację programu socrealizmu. Podobnego zdania jest też Miłosz:
Wielki talent i wybitna inteligencja Bety nie wystarczyły, aby mógł sobie uświadomić niebezpieczeństwa, jakie kryją się w upajającym marszu. Przeciwnie, jego talent, jego inteligencja i zapał popychały go do czynu - podczas gdy ludzie mierni i ani zimni, ani gorący lawirowali próbując oddawać niemiłemu cezarowi tylko tyle, ile koniecznie potrzeba. Beta wziął odpowiedzialność. (…) W parę miesięcy po napisaniu tego portretu Bety dowiedziałem się o jego śmierci. Znaleziono go rano martwego w jego mieszkaniu w Warszawie. Kurek gazowej kuchenki był odkręcony, czuć było silny zapach ulatniającego się gazu. Ci, którzy obserwowali Betę w ostatnich miesiącach jego gorączkowej aktywności, byli zdania, że pomiędzy jego publicznymi wypowiedziami i możliwościami jego bystrego umysłu zachodził coraz większy konflikt; zachowywał się zbyt nerwowo, aby nie przypuszczać, że sam ten kontrast dostrzegał.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Zniewolony umysł – streszczenie
2  Obraz „zniewolenia” społeczeństwa polskiego w powieści
3  Recepcja Zniewolonego umysłu i opinie na jego temat



Komentarze: Bohaterowie „Zniewolonego umysłu”

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: